Puszysty nalot.
Puszysty nalot.
Cześć,mam problem z moją uprawą i zaczynam się trochę stresować. Na kilku pąkach zauważyłem coś, co wygląda jak szary, puszysty nalot. Najpierw myślałem, że to tylko kurz albo może jakiś pyłek, ale jak przyjrzałem się bliżej, to wyglądało to jak jakiś grzyb. Nalot jest taki watowaty, jakby miękki, i przy lekkim dotknięciu rozsypuje się w pył. Wiecie może, co to może być? Boję się, że coś zaczyna mi gnić.
- Załączniki
-
- IMG_20180921_161537_1.jpg (81.17 KiB) Przejrzano 345 razy
Re: Puszysty nalot.
Wygląda bardzo poważnie, to niemal na pewno Botrytis cinerea, czyli tzw. szara pleśń. Niestety, to jeden z najbardziej znanych i groźnych patogenów w uprawie konopi. Ten szary, puszysty nalot to właśnie charakterystyczny objaw to są zarodniki grzyba, które bardzo łatwo się rozprzestrzeniają, zwłaszcza przy dotykaniu zainfekowanego materiału. Jeśli go nie usuniesz, może bardzo szybko zaatakować kolejne pąki i w skrajnych przypadkach zniszczyć nawet całą uprawę.
Re: Puszysty nalot.
Przy tych porażonych pąkach widzę, że kwiaty zaczynają brązowieć i jakby się zapadają. Pąk wygląda na zgnieciony od środka. Liście też są posklejane, jakby coś je zaatakowało od środka. I jeszcze jeden szczegół jak otworzyłem jeden z pąków, to w środku był mokry i śmierdział jak zgniłe warzywa.
Re: Puszysty nalot.
No to nie ma wątpliwości to zaawansowane stadium szarej pleśni. Botrytis rozwija się najczęściej od środka pąka, zwłaszcza tych gęstych i dużych, gdzie jest ograniczona cyrkulacja powietrza. Wilgoć się tam zatrzymuje i tworzy się idealne środowisko dla grzyba. Ten zapach gnicia, który opisujesz, to już efekt rozkładu materii roślinnej. Musisz natychmiast usunąć wszystkie zainfekowane fragmenty – najlepiej z zapasem zdrowej tkanki wokół, żeby mieć pewność, że nie zostawisz niewidocznych zarodników. I bardzo ważne nigdy nie próbuj tego suszyć czy używać, nawet w ekstraktach. To może być niebezpieczne dla zdrowia.
Re: Puszysty nalot.
Rozumiem. Czyli trzeba ciąć. Trochę boli, bo to już końcówka i liczyłem na niezły plon. A powiedz, co mogło być przyczyną? U mnie w growboxie wilgotność skakała ostatnio do 70%, może nawet więcej w nocy. Mam wentylację, ale może niewystarczającą?
Re: Puszysty nalot.
Wilgotność 70% to zdecydowanie za dużo, zwłaszcza pod koniec kwitnienia. Botrytis uwielbia takie warunki wysoka wilgotność, słaby przepływ powietrza i duże, gęste pąki to dla niego raj. Na przyszłość postaraj się utrzymywać wilgotność na poziomie 45–50% w fazie kwitnienia, a w ostatnich tygodniach najlepiej jeszcze niżej. Do tego konieczna jest dobra wentylacja zarówno wyciąg, jak i cyrkulacja wewnętrzna, np. kilka wentylatorów poruszających powietrze wokół roślin. Możesz też spróbować delikatnie „rozluźniać” najgęstsze pąki, żeby poprawić cyrkulację. W skrajnych przypadkach niektórzy nawet delikatnie usuwają część liści cukrowych z wnętrza pąka.
Re: Puszysty nalot.
Dobra, to zacznę od selekcji i usunięcia wszystkiego, co podejrzane. Resztę pąków dokładnie przejrzę. Spróbuję też szybko obniżyć wilgotność może wrzucę dodatkowy pochłaniacz wilgoci i zwiększę moc wentylatora. Zastanawiam się też, czy nie zainwestować w lampę UV-C albo ozonator na przyszłość.
Re: Puszysty nalot.
Dobre myślenie. UV-C i ozon mogą pomóc, ale trzeba z nimi uważać mogą też zaszkodzić roślinom i ludziom, jeśli nie są używane prawidłowo. Na ten moment skup się na ratowaniu tego, co zostało. Możesz też opryskać zdrowe rośliny czymś delikatnym, np. preparatem biologicznym na bazie Bacillus subtilis on działa zapobiegawczo i nie jest toksyczny. No i pamiętaj: lepiej zebrać nieco wcześniej zdrowy plon niż czekać i stracić wszystko przez grzyba.