Strona 1 z 1

Wyniki Eliminacji do Przystanku Woodstock 2012!

: 10 cze 2012, o 12:54
autor: Red
Wyniki Eliminacji do Przystanku Woodstock 2012!

Wiemy już, kto zagra na Dużej Scenie Przystanku Woodstock! Tegoroczne Eliminacje dobiegły końca. Na dużej scenie Najpiękniejszego Festiwalu Świata zagrają: Poparzeni Kawą Trzy, Hope, Deriglasoff, Eris Is My Homegirl oraz Plan. Na Małą Scenę Woodstocku zostali zaproszeni: Ludzie Mili oraz Rust. Pewne jest też to, że Clock Machine pojawią się na finale Eliminacji do Przystanku Woodstock 2013.


Na ten dzień wszyscy czekali – finał Eliminacji do Przystanku Woodstock to niezwykłe muzyczne wydarzenie. Odbył się on podobnie jak przed rokiem weWrocławiu. Oczywiście w klubie Eter. Nie mogło być inaczej – na ubiegłorocznym finale Eliminacji Eter spisał się doskonale. Jak było w tym roku? Czytajcie dalej!

Finał Eliminacji rozpoczął się punktualnie o godzinie 17.00. Wcześniej jednak ekipa Fabryki Zespołów musiała dokonać w Eterze prawdziwej rewolucji. Po co? Klub trzeba było przecież odpowiednio przygotować na wielki finał tak znakomitej imprezy. Do tego potrzebne były silne mięśnie męskiej części Fabryki oraz oczywiście nadzór szefowej – Gosi Kaczmarek. Zadanie to było o tyle trudne, że dzień wcześniej odbył się finał Eliminacji na małą scenę, który okupiony został wielkim wysiłkiem fabrycznej załogi.

Rozpoczęcie imprezy jak zawsze przypadło jurorom Eliminacji, których chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. No dobrze – niech tradycji stanie się zadość – przypomnijmy skład jury: Jurek Owsiak, Gosia Kaczmarek, Andrzej Puczyński, Krzysztof Dobies i Tomasz Olszewski. To oni otwierają i kończą każdą odsłonę Eliminacji. "Skład finału jest tak mocny, że każdy zespół już powinien czuć się wygranym. W zasadzie to dla tych kapel, które dziś zagrają można by stworzyć osobny festiwal, na którym wszystkie mogłyby zagrać” – tymi słowami Jurek Owsiak rozpoczął wrocławski finał batalii o Woodstock.

Gdy jury zeszło ze sceny, od razu pojawił się na niej niemiecki zespół DivaKollektiv, czyli punk prosto zza naszej zachodniej granicy. Napędzana siłą trzech uroczych dziewczyn grupa pokazała, że w Niemczech też są kapele, które potrafią dać czadu. Warto dodać, że naszym sąsiadom bardzo spodobał się Wrocław. Po swoim występie przyznali, że wrocławska starówka zrobiła na nich ogromne wrażenie.

Kolejny wykonawca, który zaprezentował się wrocławskiej publiczności z pewnością nie raz już widział starówkę we Wrocławiu. Mowa tu Olafie Deriglasoffie – doświadczonym wyjadaczu, który grał już z tyloma znakomitymi polskimi zespołami, że z pewnością wzdłuż i wszerz zwiedził już nasz kraj. Wraz z zespołem pokazał, że doświadczenie nie wyklucza się z energią – Olaf rock’s.

Następni na scenie zameldowali się panowie z Noko, którzy kilka dni wcześniej grali na warszawskich Ursynaliach przed takimi gwiazdami jak Limp Bizkit i Slayer. I choć na pewno dali z siebie wtedy wszystko, zostało im jeszcze trochę sił na finał Eliminacji. Trzeba im oddać, że jako pierwsi wywołali w Eterze dość duże pogo, za co należą im się wyrazy uznania.

Tuż po Noko przyszła kolej na Plan. Grupa z niezwykle charyzmatyczną wokalistką Nuno na czele jak zwykle pokazała mrockandrollowy pazur, o czym mogli się przekonać wszyscy, którzy przybyli do Eteru. Na wielkie brawa zasłużył basista zespołu, który gra również w Noko. Dać dwa tak energetyczne koncerty pod rząd to dopiero wyczyn. Na szczęście nie zostały one przypłacone życiem ani zdrowiem – Majk rozmawiał z nami po obu występach i trzymał się całkiem nieźle.

Po Planie zagrali Ludzie Mili. Miłym występem postarali się „odwkurzyć” wrocławską publiczność. Podobno nieźle im to wychodzi. Czy tym razem się udało? Chyba tak. "Gramy inną muzykę niż poprzedzające nas zespoły, trochę się wyróżniamy. 20 minut to za krótko, aby zbudować odpowiednią więź z słuchaczem na koncercie, ale ludzie klaskali i myślę, że ten czas wystarczył, aby poznali Ludzi Miłych” – tak mówił po koncercie wokalista zespołu. Skoro ludzie klaskali, to pewnie zostali odwkurzeni.

Następna formacja, która pojawiła się na scenie w Eterze to Eris Is My Homegirl. Ci na pewno nie mają właściwości „odwkurzających” – chyba, że ktoś preferuje relaks przy metalcore’owych brzmieniach. Wrocławianie jednak się nie oszczędzali. Pod sceną znów się zakotłowało. Co tu dużo mówić – każdy z Erisów to prawdziwy wulkan energii, który na scenie wybucha. Co ciekawe poza nią wszyscy wydają się spokojni.

Kolejny zespół nie pozwolił odpocząć Wrocławianom po występie Eris Is My Homegirl. Mowa tu o Rust, czyli rockmanach rodem z Poznania. Miło się na nich patrzyło, miło się ich słuchało – pozazdrościć zgrania. Doceniła je publiczność, bawiąca się w rytm rust’n’rollla. No i ich brzmienie – klasyka gatunku. Panowie z Rust zasłużyli na brawa.

Po Erisach i Rustach ktoś musiał dodać wrocławskiemu finałowi trochę rozmaitości. Zajął się tym zespół Tabu, który tego wieczoru jako jedyny reprezentował jamajskie rytmy. W rytmach reggae grupa rozbujała publiczność. Było to jednak bardzo żywiołowe bujanie, zwłaszcza gdy Tabu zagrało swój przebój „Tyle mam”. We Wrocławiu chyba wszyscy znali tekst tego numeru. Aż miło patrzyło się na śpiewającą z wokalistą formacji – Rafałem Karwotem – publiczność.

Wrocławianie zbyt długo się nie bujali – gdy Tabu zeszło ze sceny, ścianą dźwięku uderzył ich zespół Thy Disease, czyli najmocniej grająca kapela spośród wszystkich finalistów. Nie ma sensu się rozpisywać – fenomenalny występ. I to w osłabieniu – Thy Disease grali bowiem bez swojego basisty, który niedawno trafił do szpitala. To właśnie jemu zadedykowali swój koncert. Miejmy nadzieję, że jak najszybciej grupa zacznie koncertować w pełnym składzie.

Następni próbę zdobycia serc Wrocławian podjęli Clock Machine. Młodzi, utalentowani i energiczni – to chyba najlepsze słowa aby ich określić. Te cechy pozwoliły im kupić wrocławską publiczność. Świeże, rockowe granie ma jak się okazuje niezwykłą moc. Clock Machine w Eterze dali na to kolejny dowód.

Kto po Clock Machine? Hope, Hope, Hope! Takie okrzyki wypełniły cały Eter. Kroto i spółka nie przyjechali przecież sami – zabrali ze sobą do Wrocławia swoich fanów, którzy mało co nie roznieśli Eteru. To się nazywa wsparcie. Oby nie gorsze miała nasza reprezentacja na zbliżających się mistrzostwach Europy.

Zespół Hope pozostawił po sobie publiczność rozgrzaną do czerwoności. Ktoś musiał ją jednak przejąć. To niewątpliwie trudne zadanie przypadło Poparzonym Kawą Trzy. Muzycy-dziennikarze dali sobie radę – można było odnieść wrażenie, że pod sceną wcale nie zrobiło się luźniej. Wrocławianie doskonale bawili się przy takich numerach jak „Ochujałem” czy „Życie ułożyć”. Wbrew temu, co się mówi, dziennikarze czasem potrafią grać.

Ostatnim finalistą, który zagrał w Eterze był angielski zespół Abadden. Gdy rozmawialiśmy z jego członkami, przyznali nam, że dzień wcześniej byli na finale Eliminacji na scenę folkową i byli nim zachwyceni. „Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliśmy” – powiedzieli. A na scenie? Po prostu ogień.

Na koniec została tylko wisienka na torcie – austriacki Kontrust z polskim akcentem – wokalistką Agatą Jarosz. Krótko – to był występ godny finału Eliminacji do Przystanku Woodstock.

wosp.org.pl

Re: Wyniki Eliminacji do Przystanku Woodstock 2012!

: 10 cze 2012, o 13:14
autor: Lopez
Będę na pewno [peace]